W oddali dostrzegłam cień psa. W tym świetle, świetle zachodu słońca pies nie był rozpoznawalny. Psi węch jednak zawsze jest pomocny. Neomi. Powoli zbliżyłam się do mojej rasowej znajomej.
- Dobry wieczór Neomi - przywitałam ją. Suczka kiwnęła głową.
- Dobry wieczór Misako - odpowiedziała przyjaźnie. - Co tam porabiasz?
- Ehh... - westchnęłam. Właściwie, to co ja porabiam? Raczej nic... Spaceruję... Głupio jednak tak powiedzieć. - Szłam właśnie na polowanie. Może przejdziesz się ze mną? I zapolujesz?
- Jasne - odpowiedziała z entuzjazmem suczka. Powoli ruszyłyśmy w najlepsze według Neomi miejsce na polowanie.
Rzeczywiście, zastałyśmy tam stadko saren. Dawno nie polowałam. To była dla mnie jakaś odmiana. Neo wybrała nam ofiarę i po chwili za nią goniłyśmy. Nim ktoś się obejrzał, sarna była przez nas pożerana.
<Neomi? Aż nul weny!>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz